• Wpisów:18
  • Średnio co: 12 dni
  • Ostatni wpis:30 dni temu
  • Licznik odwiedzin:720 / 237 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

29

Wciąż ten sam dzień, ale ciekawsze zdjęcia. Było naprawdę ślicznie a ziom zaprowadził mnie w cudowne miejsca i aaaaaaaaa było super. A potem nawet znaleźliśmy willę meneli i eh, guilty, ukradłam menelom jedną siatkę, bo szłam po czaszkę psa(w Gdańsku nadal organizuje się nielegalne walki psów, jednego z nich znaleźliśmy rok wcześniej), a po drodze do niego znalazłam też kota, więc tym bardziej to świetny dzień. Zresztą nawet o tym pisałam 4 posty niżej, więc.

Aha, jeśli to czytasz to sorki, że nie spytałam czy mogę wstawić te zdjęcia, zakładam że tak a teraz chyba nie czas żeby pytać.



Budyń się skończył. Puste gary.
Spierdalanko.

Dobra rzal, tak naprawdę nie chce mi się tu dodawać zdjęć, bo najpierw muszę je zmniejszać i ehhhhhhhhhh dużo roboty z tym. Kiedyś je wstawię.
Na skolopendry.
http://instagram.com/skolopendry
 

 

29

To są nadal zdjęcia z tego samego dnia, działo się okrutnie dużo, ale potem robiłam już tylko zdjęcia.
Szczególnie, że to od nich zaczęłam, bo robiłam zdjęcia na warsztatach z jedzenia chwastów(teraz tym bardziej wszędzie widzę jedzenie). Nawet wyszłam na tym dobrze, bo jakiś typ chce teraz żebym robiła mu zdjęcia w kuchni(spoko XD), nie sądziłam, że kiedykolwiek z lo-fi estetiko przeskoczę na jakieś nibyprofesjonalne zdjęcia, które też o dziwo będą mi całkiem dobrze wychodzić(nie licząc tego, że ten aparat jest do dupy i podczas ruchu wszystko się rozmazuje, w dodatku często nie łapie ostrości i zakładam, że moim telefonem wyszłyby dużo lepiej)(możecie je zobaczyć tutaj jeśli chcecie: https://web.facebook.com/olaorganic/ )



A poza tym wyglądałam super, a gdański lot pięknie odbija słońce na chodnik, mam nadzieję, że nigdy go nie zburzą, chociaż właśnie taki mają plan. Bez sensu. No i znalazłam szczurka na murze, uwielbiam ludzi czasem. Dobrze, że nie jestem już z S bo ten idiota na 100% zabrałby go ze soba i wszystko zniszczył. Pierdolony debil bez zmysłu artystycznego. EHhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh


 

 

29

Wiecie jaki jest mój ulubiony cmentarz w Gdańsku? Cmentarz nieistniejących cmentarzy. Dla zasady. Za te wszystkie cmentarze na które poszłam i jedyne co na nich znalazłam to tabliczka z napisem "wszystkie mogiły przeniesiono gdzieś, chuj ci w dupę Rodia" czy jakoś tak.


Kolejna kość znaleziona na cmentarzu. Tym razem z pewnością nie ludzka.


Zakładam, że pod żadną z tych gwiazdek nie leży trup. I jest to coś w stylu pomnika, na którego terenie możnaby zbudować... jakieś gówno. Fajnie, że powstają pomniki zamiast biedronek i deweloperskich śmieci.




 

 

29

Wstawanie przed słońcem powinno być nielegalne. Ludzki organizm nie nest przystosowany do życia bez słońca, w nocy się śpi. Nieważne czy jest lato i noc trwa 5h czy zima i trwa 12. Wstawanie przed słońcem to zło. Ludzie powinni dostosować funkcjonowanie świata do funkcjonowania swoich organizmów, a nie na odwrót. Wszystkie złe rzeczy, wojny, gwałty, pedofilia w kościele, rosnące ceny produktów spożywczych, głodujące dzieci w Afryce, są robione przez ludzi wstających przed wschodem słońca. Żartuję, ci ludzie to po prostu głupie kurwy, ale to całkiem prawdopodpbne, że wstają przed wschodem słońca, bo TeGo WyMaGa SpoŁeCzeŃsTwO.
Aaaaaaa zrozumcie w końcu naturę działania ludzkich organizmów, to ona jest najważniejsza, a nie jakieś chore wymysły społeczeństwa.
Kto rano wstaje temu pan bób daje, ale on też nie wstaje przed słońcem.












To na ostatnim zdjęciu to też mgła , normalnie za tymi drzewami widać jezioro i las za nim. : ' )
 

 

29

To całkiem zabawne, że nigdy nie wiemy co mijające nas osoby noszą w torbach. Być może są to zwłoki, jak te w moich siatkach dzisiaj. Śmiesznie mi z myślą, że tylko ja wiem.
Kot opakowany w siatkę z biedronki. Ciekawe kto go uśmiercił i wrzucił na miejsce psa, najchętniej ukręciłabym mu łeb.

Ah, i jak już przy tym jesteśmy, to w galerii dosiadł się do mnie fajny dziadek z gitarą, grał mi rzeczy i wybiegając na pociąg prawie pomyliłam nasze siatki. Jego z jedzeniem i swoją z kotem i psem.
Chyba nie byłby mile zaskoczony.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Ćmy nie są na tyle rozwinięte, żeby odróżnić światło emitowane sztucznie od naturalnego. Ich celem jest księżyc, który służy im za ster jak latarnia morska statkom, ale w obecnych czasach wszędzie są lampy, więc to sztuczne światło je przyciąga i zamiast lecieć dalej zostają przy nim, bo myślą, że doleciały do księżyca.
 

 
Rodia w przestrzeni komunikacyjnej codziennie









 

 
Jak macie zamiar pisać mi głupie i niemiłe wiadomości to najpierw zajebcie sobie w ryj.

Szczególnie, że do pisania pierdół właśnie tu jestem i jeśli nie trafiliście tu przypadkiem tylko przez instagram to doskonale o tym wiecie.
 

 
It’s when for the first time after what seemed like a dreadful year (or life), you look forward to waking every morning knowing he will be there for you. I think it’s just plain seeing him and being happy that’s he’s around. It’s being happy just by hearing his voice. No matter how bad your day is, one message from him would make your entire day. It’s when he makes you want to write long letters and huge poems. It’s not all about “lust”- it’s more of the intimate relationship you have together. It’s when the simplest of things count. It’s when you start to mature and start to plan something with him for the future. It’s when he makes you want to start fixing your life. It’s when he’s always in your head 3 pm or 3 am. It’s when you can’t stop talking or thinking about him. It’s when you just really always miss him even if he’s right beside you. It’s the “I used to like green eyes but now blue eyes are my favorite”. It’s when all love and cheesy stuff just apply for him. It’s when you begin to see nothing but him and you value him like you value yourself. It’s not the “heart pounding, hands sweating” feeling but more of the “I feel home” feeling. It’s more of like talking to yourself- being yourself with someone without worries. It’s when you begin to really trust him with everything and that includes your happiness. It’s when he’s your happiness. It’s when subconsciously you change for the better. It’s when you once again start opening up after a long time. It’s when you are denying it at most cause you are afraid of how strong you feel and last I think while you’re reading this- there’s someone in your head right now and you’re just contemplating whether you’re in love with him or not but hey the fact that he or she is the person (out of billions of people) in your mind while you read this must say a lot.

What do you do when you lose this kind of love?

I broke up with the person I was thinking of while writing this because that’s what you do when you lose this kind of love - you let go and you move on.

You don’t cling onto the person because “two and a half years has been a long time and it’s a waste to end it here”. You end it because you’ve had enough thinking twice whether the person is still worth staying with or not. You let go because you find yourself looking back, comparing and missing the old times than cherishing the present. You let go because you have to stop defending that person and start facing the truth that things have changed. You let go because you let go of anything that upsets you whether it be work, hobby or a person.

And you let go because you have to stop being selfish. There is someone out there wanting to love the person you’re holding onto and they deserve to feel this genuine love from someone and not a pity love from you.

When you lose this kind of love, you move on. You do it because it’s the best choice for you. You move on because you’ve been hurt enough and it’s time to be happy. You move on because you don’t deserve to doubt the love that someone gives you. You move on and whenever you crumble, remind yourself on why you left in the first place.

And you move forward because you won’t find the right person for you while you’re holding onto the wrong one.

http://suspend.tumblr.com/post/130529100495/how-do-you-know-if-youre-in-love
 

 
>1:36 niczego nie żałuję
 

 
Okejka, teraz będzie dłuższy wpis, bo się
AnGaŻujĘ.
Jest 5 rano, a ja mam już milion rzeczy, o których mogę pisać (ominę tylko dość spory wątek Szamana, bo zbyt duży cringe mnie łapie).
Nawet zapisuję to sobie na brudno w notatniku (na 100% nic nie zmienię, bo pierwsze myśli są najlepsze). Fajnie rozruszać dłonie na czymś innym niż trzy zestawy klawiszy i telefon.
Aha zgasili mi światło w busie. Ale po ciemku też umiem pisać. Bardzo nie chcę przerzucać się teraz na telefon.

Mam tylko nadzieję, że nie wypisze mi się w połowie długopis, a ja tego nie zauważę. Już kiedyś tak miałam, dokładnie w Halloween 2015, chyba najlepszy dzień mojego życia(ok, kilka dni, sorry mkvl). Natchniło mnie wtedy i napisałam wiersz. Bezbarwny, bo zamknęłam oczy i po prostu pisałam co miałam w głowie, a długopis postanowił nie współpracować. Ostatecznie da się rozczytać kilka słów z wgłębień w papierze (emocje).
PRECELKI
Może to lepiej, bo mogę pisać wiersze lepsze niż Rupi Kaur, ale na pewno nie są zbyt dobre. Zostawiam to lepszym i dzielę się tylko tym, co wierszem być nie musi. (Na bezbłędnych ognikach na tumblrze)

4:40 Widziałam czarnego kota przebiegającego ulicę. Już chciałam się ucieszyć, ale... Totalnie znikł za słupem. A raczej przed nim. Na nim. Nie wiem. Nie wybiegł z drugiej strony, nie miał też gdzie się schować. Po prostu znikł, jak na filmach gdzie chowasz się za cienkim drzewem i faktycznie znikasz(bo fikasz frajerze). To na pewno nie był prawdziwy kot a ja się wtedy trochę zesrałam. Jeśli zepsuje mi to przyszłotygodniowe wycieczki po cmentarzach to zabiję wszystkie duchy raz jeszcze.
I chyba nie będę już chodzić nie patrząc w telefon, bo potem się tylko takie rzeczy dzieją.
Wolę wchodzić w słupy niz widzieć rzeczy, których nie ma. Cofam wszystko co mówiłam w dzieciństwie o tym że świat bez takich rzeczy byłby nudny i chcę je widzieć. Nie chcę, kurwa, nie chcę.
Nie wiem już czy gorsze są dźwięki czy to co widzę. W sumie czarne słodkie kitku>wrzask do ucha.

Czy jeśli szłam na losowy tramwaj, a jeden z nich odjechał mi przed nosem, to mogę powiedzieć, że mi spierdolił?
Idc, gładziutko weszłam w kolejny. Fajnie się tak jeździ za darmo, zawsze powinno tak być. Za coś nie płacę podatków.

Jezu do tramwaju weszła taka stara karyna(nawet nie wiem jak ją nazwać inaczej niż karyna, bo to taka typowa córka Grażyny, ale ma 40 lat i kilku synów) i ma usta na taki świecący biały pomalowane. xDDDDDSSSS Szkoda że nie mogę zdjęcia zrobić. (Bo nie jestem chujem i nie robię obcym ludziom zdjęć) Ma krótkie czarne nastroszone włosy, seksi opalenizne (nie seksi), białe szpilki ale nie tak ofensywne jakby mogły być, świecą się tylko trochę, wyglądają jakby były zrobione z tego materiału co śliskie koszule nocne, miniuwa I TA SZMINKA. XDDDDDDDD

Kurde w sumie chciałabym taką perłową szminkę. Malowałabym nią oczy. Nie ogarniam ludzi którzy myślą że szminka jest TYLKO do ust. Nah bicz, to tylko makijaż, nic się nie stanie jak pierdolnę sobie szminkę pod oczy, bo ma dużo lepszy kolor niż cienie.
I nic mi nie będzie jak sobie pomaluję usta cieniami do oczu czy nawet jebanym tuszem do rzęs, oczywiście dopóki są jakiejś ogarniętej jakości, bo z ust jednak się zjada sporo.

Mmmm miała jeszcze na udzie taki tatuaż z gwiazdkami i wszuuususuuususuuduxzuzz takie jakby wiatr wiał linie. Takie typowe gówno co 15 lat temu każdy je robił. xDDDD
JEZU JAK DOBRZE ŻE DZIECI NIE MOGĄ SOBIE ROBIĆ TATUAŻY. XDDDDD Na 100% skończyłabym z gwiazdkami przez całe plecy i "shhh..." na palcu. I rękawem z pory na przygodę, ale to akurat jeszcze spoko. I z czarodziejką z księżyca na łydzie. Dobra, nieważne, nadal chcę Królik Cukinię na nodze.

Kruci w sumie to nie wiem czemu nie słucham slayera. Oprócz solówek jest spoko. Przez trochę czasu i kilka piosenek. Aha no tak, bo Spotify usunęło mi połowę utworów z zapisanych. -___-

Mam nadzieję, że w BB mają dobre pitcerie z pitcą z bananami i bez mięsa. Szczególnie, że jakościowo to mięso zawsze jest beznadziejne. Dlaczego zauważam takie rzeczy dopiero będąc wege -_- Jezu rzal. Kiedyś matka mi kazała jeść kozę, która była moją bff i widziałam jak ją Czesiek skórował pod garażem. : )))) Mięsożercy are wild. Jeszcze mi wmawiała, że to kurczak. XXDD tak, kurczaki na pewno mają takie ciemne mięso. I dodaje się je do bigosu. I smakuje jak gówno. Jezu ta koza była pojebana, ale i tak ją kochałam. Kozy są super. Żywe.

Czym mogą być błyski z nieba? Ojciec kiedyś twierdził że robią zdjęcia z kosmosu, ale XDDDDD nie widziałam ich od jakichś 10 lat.

Aha cofam, wszystkie piosenki Slayera brzmią jak inne piosenki Slayera.

Od wczoraj słucham traszu i innych pedalstw, jak zacznę więcej i założę na dupę jasne spodnie to po prostu mnie odstrzelcie.

A mimo tego, że miałam nie pisać o Szamanie i naprawdę się powstrzymuję, bo to same perełki, ale nie chcę być kurwą głupią, to muszę powiedzieć jedną rzecz.
Zostałam atencyjną panienką. Od dzisiaj tak się do mnie zwracajcie.

Pozdrawiam serdecznie z uściskiem dłoni, niech was bóg od złego chroni
Atencyjna Panienka Rodia bez rodziny

(zestaw nieinteresujących zdjęć)








 

 
Wcale nie zakładam śmierci bloga po tygodniu, dlatego podzielę się jeszcze ulubioną muzyczką.
 

 
Zawsze jak gdzieś wyjeżdżam na dłużej to mam nadzieję, że wrócę z mniejszą ilością rzeczy, między innymi dlatego zawsze biorę tylko końcówki płynów i kosmetyków.
Nigdy mi się jeszcze nie udało. Nie wiem jak to się dzieje.
  • awatar Rodia Blodig: @gość: anon wypierdalaj, nikt tu głupich śmieci nie zapraszał
  • awatar Gość: Czego? Co ci jest? Weno tu nie karyń bo beka z ciebie hahahaha Wypad szukać atencji gdzie indziej bo tu błaznujesz :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Hejka, dzisiaj nauczyłam się grać jedną z piosenek Crywank na starych, chińskich organkach, do których w końcu znalazłam adapter, ale nigdy tego nikomu nie zagram, bo nadal nie potrafię jednocześnie grać i śpiewać, chyba, że improwizuję, ale improwizować lubię tylko na prawdziwych pianinach, bo mają świetny, dźwięczny dźwięk(chociaż to też zależy od pianina co nie, ale najlepsze są te stare i rozstrojone jak w Domu Zarazy, bo Pop goes the Weasel brzmi na nich dokładnie tak przerażająco jak powinno).
Wcale nie składam zdania z miliona innych.